Fazbear Family Diner Ep. IX
FAZBEAR FAMILY DINER 12.06.1985r. Piątek
Vincent obudził się w ciemnym pokoju.
W oddali widać było tylko dwoje jasno świecących kulek.
Zaczął iść w ich stronę.
Im bliżej podchodził tym bardziej zdawał sobie sprawę że to nie są kulki światła.
Podszedł na odległość ok. 5 metrów. Gdy nagle coś złapało go i rzuciło w czarną otchłań.
Jedyne co usłyszał przed zemdleniem to NIE MOŻESZ.
Ocknął się przywiązany do krzesła. Z zaklejonymi ustami.
Zaczął rozglądać się po pokoju i zobaczył za sobą nieprzytomnego Buz'a.
Ktoś wszedł do pokoju w którym byli przywiązani.
- HA HA Teraz obydwoje umrzecie. Ty i mój głupi braciszek który wsadził mnie do psychiatryka.
Tajemnicza postać wyszła z pokoju. Po czym Vincent odwrócił się energicznie na krześle.Teraz krzesło skierowane było w stronę drzwi,Vinc próbował obudzić Buz'a lecz niestety nie zdążył.Ten człowiek znowu wszedł do pokoju, miał w ręku piłę do metalu. Dopiero teraz Vincent zaczął się naprawdę bać.
- Myślałeś że uciekniesz ? - Powiedział różowo włosy człowiek
Przesunął krzesło z Vincentem w kąt pokoju.I odłożył niedaleko Vincenta piłę do metalu. Złapał nieprzytomnego Buz'a za włosy i zaczął bić. Gdy Buz miał już całkowicie zmasakrowaną twarz Postać wyszła z pokoju. Vincent skorzystał z tej okazji i próbował przysunąć się do piły. Po kilku próbach udało mu się dosunąć. Natychmiast zaczął przecinać linę którą był przywiązany. Nagle weszła postać z tasakiem. Podeszła do Buz'a. Vincent był tak skupiony na przecinaniu liny że nie zauważył postaci wchodzącej do pokoju. Nagle Vinc usłyszał krzyk. Odwrócił się i zobaczył Buz'a któremu z ręki sączy się krew. Zaraz, on nie miał ręki. Ręka leżała obok na ziemi. Vincent był tak Wystraszony i wściekły zarazem że coraz szybciej pocierał liną o piłę. Nagle lina puściła. Vincent szybko zerwał taśmę z ust i rzucił się na Różowo włosego faceta. Oprawcy wypadł tasak na ziemię. Zaczęli bójkę. Vincent był coraz bardziej wściekły. Nie wiedział już co robi. Nie był sobą Odepchnął Postać od siebie i rzucił się po tasak. Podniósł go i zaczął nieudolnie wymachiwać. Zranił oprawcę w rękę tak mocno że postać upadła. Vincent rzucił się na niego i zaczął ciąć go tasakiem.
Nie przestawał pomimo że postać już dawno nie żyła. Po jakimś czasie przypomniał sobie o Buz'ie. Odrzucił tasak i podbiegł do niego. Zadzwonił po karetkę i policję. Po chwili przyjechali.
Niestety było za późno...
środa, 1 lipca 2015
piątek, 26 czerwca 2015
Fazbear Family Diner Ep. VIII
Fazbear Family Diner Ep. VIII
FAZBEAR FAMILY DINER 11.06.1985r. Czwartek
FAZBEAR FAMILY DINER 11.06.1985r. Czwartek
Vincent siedział jeden noc w areszcie, został wypuszczony z braku poważniejszych dowodów.
Przed drzwiami stał różowo włosy chłopak.
Dopiero gdy Vincent podszedł poznał że to Buz.
- Buz ! - wykrzyczał. - Wiedziałeś że dziś mnie wypuszczą ?
- Szczerze to nie. - odparł.
Vincent zauważył że jego głos jest trochę inny. Oraz te włosy, kiedy to zrobił ?
- Ty co cie wzięło na różowe włosy ? - Zapytał z zaciekawieniem.
- A tak o sobie przefarbowałem, wiesz zakład.
- U a z kim ?
- Nieważne.
- Dobra ej masz może pożyczyć na autobus ?
- Ta - Zajrzał do portfela i dał pieniądze Vincentowi.
- Dzięki, jedziesz ze mną ?
- Nie, mam inną sprawę do załatwienia.
Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.
Vincent wsiadł do autobusu i pojechał do pizzerii.
Była ona zamknięta i otoczona przez wozy policyjne.
Niedaleko siedział Pan Fazbear.
Vinc podszedł do niego i spytał co się dokładnie stało.
Pan Fazbear wytłumaczył mu że w pizzerii zostało zamordowane dziecko w szatni.
Morderca prawdopodobnie był pracownikiem.
Tylko Pracownicy mają klucze do szatni.
Powiedział mu też że dużo świadków widziało uciekającego z pizzerii fioletowowłosego faceta, prawdopodobnie był to Vincent.
On sam zaczął wątpić w swoją niewinność,
Przecież był chory na schizofrenie.
Mógł nawet nie wiedzieć że to robi.
Po jakimś czasie skończyli rozmowę.
Vincent zostawił Pana Fazbear'a i ruszył w stronę domu.
Gdy doszedł do swojej klatki usłyszał krzyk z klatki Buz'a
Natychmiast tam pobiegł lecz niestety Vincent nie miał klucza do drzwi więc zaczął dzwonić po mieszkaniach i prosić o otworzenie drzwi.
W końcu ktoś otwarł. Vinc nie był pewien co się stało więc pobiegł na samą górę sprawdzić czy ktoś się po prostu nie przewrócił ze schodów lecz nikogo na nich nie było.
- Pozbierał się - Powiedział w myślach.
Ale krzyk się powtórzył.
Tym razem Vincent był pewien z kąt dobiega.
- Piwnica ! - wykrzyczał biegnąc na sam dół.
Zatrzymał się przed drzwiami do piwnicy.
Zastanowił się chwile włączył światło i powoli zaczął schodzić po schodach do przerażającej blokowej piwnicy.
Zaczął przeszukiwać pierwsze pokoje gdy nagle zgasło światło.
- Ehh pewnie korki, Trudno idę dalej. - odparł z lekkim lękiem.
Na końcu korytarza był pokój z lekko uchylonymi drzwiami i palącym się światłem.
Ruszył szybkim krokiem w jego stronę.
Gdy wszedł do pokoju drzwi się za nim zatrzasnęły
Poczuł tylko mocne uderzenie w tył głowy po czym upadł i zemdlał.
Jedyne co zobaczył przed zemdleniem to Buz przywiązany do krzesła lecz z jedną różnicą.
Nie miał różowych włosów.
- Dobra ej masz może pożyczyć na autobus ?
- Ta - Zajrzał do portfela i dał pieniądze Vincentowi.
- Dzięki, jedziesz ze mną ?
- Nie, mam inną sprawę do załatwienia.
Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.
Vincent wsiadł do autobusu i pojechał do pizzerii.
Była ona zamknięta i otoczona przez wozy policyjne.
Niedaleko siedział Pan Fazbear.
Vinc podszedł do niego i spytał co się dokładnie stało.
Pan Fazbear wytłumaczył mu że w pizzerii zostało zamordowane dziecko w szatni.
Morderca prawdopodobnie był pracownikiem.
Tylko Pracownicy mają klucze do szatni.
Powiedział mu też że dużo świadków widziało uciekającego z pizzerii fioletowowłosego faceta, prawdopodobnie był to Vincent.
On sam zaczął wątpić w swoją niewinność,
Przecież był chory na schizofrenie.
Mógł nawet nie wiedzieć że to robi.
Po jakimś czasie skończyli rozmowę.
Vincent zostawił Pana Fazbear'a i ruszył w stronę domu.
Gdy doszedł do swojej klatki usłyszał krzyk z klatki Buz'a
Natychmiast tam pobiegł lecz niestety Vincent nie miał klucza do drzwi więc zaczął dzwonić po mieszkaniach i prosić o otworzenie drzwi.
W końcu ktoś otwarł. Vinc nie był pewien co się stało więc pobiegł na samą górę sprawdzić czy ktoś się po prostu nie przewrócił ze schodów lecz nikogo na nich nie było.
- Pozbierał się - Powiedział w myślach.
Ale krzyk się powtórzył.
Tym razem Vincent był pewien z kąt dobiega.
- Piwnica ! - wykrzyczał biegnąc na sam dół.
Zatrzymał się przed drzwiami do piwnicy.
Zastanowił się chwile włączył światło i powoli zaczął schodzić po schodach do przerażającej blokowej piwnicy.
Zaczął przeszukiwać pierwsze pokoje gdy nagle zgasło światło.
- Ehh pewnie korki, Trudno idę dalej. - odparł z lekkim lękiem.
Na końcu korytarza był pokój z lekko uchylonymi drzwiami i palącym się światłem.
Ruszył szybkim krokiem w jego stronę.
Gdy wszedł do pokoju drzwi się za nim zatrzasnęły
Poczuł tylko mocne uderzenie w tył głowy po czym upadł i zemdlał.
Jedyne co zobaczył przed zemdleniem to Buz przywiązany do krzesła lecz z jedną różnicą.
Nie miał różowych włosów.
czwartek, 25 czerwca 2015
Fazbear Family Diner Ep. VII
Fazbear Family Diner Ep. VII
FAZBEAR FAMILY DINER 10.06.1985r. Środa
FAZBEAR FAMILY DINER 10.06.1985r. Środa
Vincenta wczesnym rankiem obudził głos syren karetki.
Dopiero teraz zorientował się że ma nagraną wiadomość na telefonie podszedł i odsłuchał ją.
- Halo? Tu Pan Fazbear dziś naprawiono animatronika który miał nosić strój królika -odrzekł.- Od dziś przychodzisz na nocną zmianę.
Vincent był trochę zakłopotany, ponieważ pierwszy raz w życiu nie wiedział co będzie robić za dnia.
A przecież był umówiony z Iris o 18.
Teraz naprawdę żałował że nie spytał jej o numer telefonu.
Po kilku godzinach oglądania nudnych wiadomości Vinc zasnął.
Obudziło go mocne stukanie do drzwi.
Podszedł i otworzył, przed drzwiami stali dwaj policjanci.
Wyjęli broń i celowali w Vincenta.
Ten stał tak przerażony gdy jeden z nich przeszukiwał jego mieszkanie, bał się nawet zapytać o co chodzi.
Po kilku minutach skuli i zaprowadzili go do radiowozu.
Jechał tak skuty kajdankami z przerażeniem.
W końcu dojechali na komisariat.
Policjant wyjął go z samochodu i zaprowadził do małego pokoju z lustrem na jednej ścianie.
Rozkuli go i zaczęli pytać.
- Gadaj ! Czemu zabiłeś tego dzieciaka ! - Wydarł się policjant. - Mamy świadków którzy widzieli Fioletowo włosego Faceta uciekającego z miejsca zdarzenia ! Tylko ty w okolicy masz takie włosy !
- Jakiego dzieciaka ? - Wyjąkał Przerażony.
- Tego co zabiłeś. Nie udawaj debila !
- Ja nikogo nie zabiłem ! - Warknął
- W takim razie czemu się denerwujesz ?
- Nie lubię jak ktoś się na mnie wydziera.
- Zobaczymy czy będziesz taki kozak jak posiedzisz w areszcie - Powiedział lekko uśmiechając się. - Ale wracając do tematu, Czemu go zabiłeś !
- Ja nikogo nie zabiłem. - Powtórzył.
- Tylko ty byś był do czegoś takiego zdolny więc nie kłam !
- Czemu niby TYLKO JA ?!
- Wiemy o twojej chorobie. - Powiedział spokojnie i z przekonaniem Policjant.
W tym momencie Vincent przeraził się i powiedział cicho.
- Oby nie powiedzieli tego Iris. Jeśli się dowie nie będzie chciała mnie znać.
Policjant to usłyszał i szybko odpowiedział.
- Za późno już tu jest. - powiedział i poszedł po dziewczynę.
Ta usiadła na przeciwko Vincenta i zaczęła rozmowę.
- Ja ci wierze. - powiedziała ze spokojem - Nie wierze że mogłeś to być ty.
- Dzięki za to że mnie wspierasz w tej sytuacji.
- Vincent, Wiem że jesteś chory na schizofrenie. - odpowiedziała.
- J-Ja przepraszam. - Zająkną się Vincent
- Za co ? Za to że jesteś chory ? Przecież to nie twoja wina.
- Za to że ci o tym nie powiedziałem. Ale sama wiesz bałem się że nie będziesz chciała mnie znać.
- Vinc wiesz ze będziesz musiał przez jakiś czas ostać w areszcie tak ? - zapytała ostrożnie
- Niestety tak ale mam nadzieje że sprawa jak najszybciej się rozwiąże.
W tym momencie przerwał im Policjant.
Poinformował że musi już zaprowadzić Vincenta do celi.
Pożegnali się czule i Vincent poszedł za policjantem do celi.
- Halo? Tu Pan Fazbear dziś naprawiono animatronika który miał nosić strój królika -odrzekł.- Od dziś przychodzisz na nocną zmianę.
Vincent był trochę zakłopotany, ponieważ pierwszy raz w życiu nie wiedział co będzie robić za dnia.
A przecież był umówiony z Iris o 18.
Teraz naprawdę żałował że nie spytał jej o numer telefonu.
Po kilku godzinach oglądania nudnych wiadomości Vinc zasnął.
Obudziło go mocne stukanie do drzwi.
Podszedł i otworzył, przed drzwiami stali dwaj policjanci.
Wyjęli broń i celowali w Vincenta.
Ten stał tak przerażony gdy jeden z nich przeszukiwał jego mieszkanie, bał się nawet zapytać o co chodzi.
Po kilku minutach skuli i zaprowadzili go do radiowozu.
Jechał tak skuty kajdankami z przerażeniem.
W końcu dojechali na komisariat.
Policjant wyjął go z samochodu i zaprowadził do małego pokoju z lustrem na jednej ścianie.
Rozkuli go i zaczęli pytać.
- Gadaj ! Czemu zabiłeś tego dzieciaka ! - Wydarł się policjant. - Mamy świadków którzy widzieli Fioletowo włosego Faceta uciekającego z miejsca zdarzenia ! Tylko ty w okolicy masz takie włosy !
- Jakiego dzieciaka ? - Wyjąkał Przerażony.
- Tego co zabiłeś. Nie udawaj debila !
- Ja nikogo nie zabiłem ! - Warknął
- W takim razie czemu się denerwujesz ?
- Nie lubię jak ktoś się na mnie wydziera.
- Zobaczymy czy będziesz taki kozak jak posiedzisz w areszcie - Powiedział lekko uśmiechając się. - Ale wracając do tematu, Czemu go zabiłeś !
- Ja nikogo nie zabiłem. - Powtórzył.
- Tylko ty byś był do czegoś takiego zdolny więc nie kłam !
- Czemu niby TYLKO JA ?!
- Wiemy o twojej chorobie. - Powiedział spokojnie i z przekonaniem Policjant.
W tym momencie Vincent przeraził się i powiedział cicho.
- Oby nie powiedzieli tego Iris. Jeśli się dowie nie będzie chciała mnie znać.
Policjant to usłyszał i szybko odpowiedział.
- Za późno już tu jest. - powiedział i poszedł po dziewczynę.
Ta usiadła na przeciwko Vincenta i zaczęła rozmowę.
- Ja ci wierze. - powiedziała ze spokojem - Nie wierze że mogłeś to być ty.
- Dzięki za to że mnie wspierasz w tej sytuacji.
- Vincent, Wiem że jesteś chory na schizofrenie. - odpowiedziała.
- J-Ja przepraszam. - Zająkną się Vincent
- Za co ? Za to że jesteś chory ? Przecież to nie twoja wina.
- Za to że ci o tym nie powiedziałem. Ale sama wiesz bałem się że nie będziesz chciała mnie znać.
- Vinc wiesz ze będziesz musiał przez jakiś czas ostać w areszcie tak ? - zapytała ostrożnie
- Niestety tak ale mam nadzieje że sprawa jak najszybciej się rozwiąże.
W tym momencie przerwał im Policjant.
Poinformował że musi już zaprowadzić Vincenta do celi.
Pożegnali się czule i Vincent poszedł za policjantem do celi.
wtorek, 23 czerwca 2015
Fazbear Family Diner Ep. VI
Fazbear Family Diner Ep. VI
FAZBEAR FAMILY DINER 09.06.1985r. Wtorek
FAZBEAR FAMILY DINER 09.06.1985r. Wtorek
Vincent obudził się w salonie z butelką wina w ręce.
Siedział tak chwile gdy nagle usłyszał dzwonek do drzwi.
- Już idę ! - Wstał z sofy i poszedł otworzyć drzwi. - Aa to ty.
- A kogo się spodziewałeś ?
- W sumie sam nie wiem. - odparł z zakłopotaniem.
- Dawaj ubieraj się do roboty.
- Idź sam ja zaraz wyjdę. Chce chwile pobyć sam.
- Ok, nie spóźnij się.
Po tych słowach Buz wyszedł. Vincent siedział jeszcze chwilę ubierając się powoli.
Po jakiś 20 minutach wyszedł z domu.
W drodze do pracy wciąż miał przed oczami tę piękną twarz nieznajomej.
Nagle wpadł na przechodnia który całym tym zdarzeniem był tak strasznie oburzony że zaczął sie drzeć na Vincenta.
Chłopak nawet nie słyszał krzyków był tak zamyślony.
Po chwili policjant przechodzący obok włączył się do kłótni.
Vinc ukradkiem się ulotnił z miejsca zdarzenia.
Właśnie wchodził do pizzerii gdy zobaczył JĄ, Piękną dziewczynę z pizzerii.
Stanął jak wryty.
Ona popatrzyła się na niego z uśmiechem, Vincent nabrał dzięki temu pewności siebie i ruszył w stronę dziewczyny.
- Cześć. - Odparł z entuzjazmem
- Hej. To ty wczoraj za mną wybiegłeś ? - zapytała, odpychając swój kosmyk pięknych ciemno brązowych włosów.
- T-Tak ja. - odparł lekko zakłopotany, odwracając wzrok. Lecz zdobył się na odwagę i zapytał - Słuchaj, pójdziesz dziś po pracy ze mną na kawę ?
- Jasne o której kończysz ? - Zapytała.
- Tak jak wczoraj o 18. - odparł z zadowoleniem.
- Dobra to do zobaczenia po pracy.
Vincent wszedł do pizzerii i uświadomił sobie że nie spytał dziewczyny o imię.
Ale było już za późno, musiał się ubrać w kostium królika.
Wybyła godzina otwarcia. Ponownie do pizzerii wpadło dużo dzieci z rodzicami.
Dziś był zadowolony jak nigdy i z niecierpliwieniem czekał na koniec dnia.
Wybyła godzina 18 wszyscy goście wyszli, Vincent pośpiesznie zdjął kostium żółtego królika po czym wbiegł do szatni aby ubrać swoje ciuchy.
Na schodach wpadł ma Buz'a i oboje się po nich sturlali.
- Ej ! Vinc uważaj trochę jak chodzisz ! - odparł z zdenerwowaniem podnosząc się z podłogi.
- Sorry ale się śpieszę - odpowiedział idąc do szafki z ubraniami.
- O a gdzie ? Czyżby randka ? Z tą babeczką z którą rozmawiałeś na zewnątrz ?
- Znowu zaczynasz ? Tak z nią i nie denerwuj mnie głupimi tekstami - odparł oburzony przebierając się w czyste ciuchy.
- Ok idź. W sumie to trochę ci zazdroszczę. Ale dobra leć bo się spóźnisz.
- Dzięki. Zobaczysz ty kiedyś też się zakochasz - pocieszył Buz'a i wyszedł z pizzerii gdzie za drzwiami czekała na niego brunetka.
Przywitali się i poszli w stronę pierwszej lepszej kawiarni.
W trakcie drogi Vincent przedstawił się.
- Vincent jestem - odparł nagle.
- Iris.
- Ładnie, szczerze to nie znam osoby z takim imieniem. - Odparł
Weszli do kawiarni, siedli przy pierwszym lepszym stole i zamówili po kawie z ciastkiem.
Kelnerka prawie natychmiast przyniosła kawę.
Vincent i Iris zaczeli rozmowę z początku zaczęło się niewinnie.
- Skąd ten kolor włosów ? -zapytała nieśmiele.
- W sumie to sam nie wiem chciałem się jakoś wyróżnić. Nie wiem czy powinienem pytać ale spytam, Czemu wczoraj płakałaś ?
- No wiesz to trochę trudne dla mnie.
- W porządku nie musisz mówić.
- Powiem wole to z siebie wyrzucić. - odparła Iris
- No dobra mamy całą noc możesz opowiadać.
Zaczęli rozmowę o tym Co się stało że Iris płakała.
Gadali tak o tym z dobre 2 godziny gdy nagle Iris nie przerwała.
- Co się stało ? czemu przerwałaś ? - zapytał z zaciekawieniem
- Trochę osobista sprawa. Wiesz.
- A jasne. Nie mów jak nie chcesz.
- Dzięki. Słuchaj ja muszę spadać już.
- Czemu ? Dopiero 20:18.
- Mam pewną sprawę jutro z samego rana do zrobienia a ty chyba powinieneś iść jutro do pracy tak ? Też się musisz wyspać. - odparła z lekkim uśmiechem na twarzy
- No w sumie tak. A dałabyś się zaprosić jutro w to miejsce na kawę ?
- Jasne a tak w ogóle nie dostaliśmy naszych ciastek.
- Może jutro akurat dojdą do naszego stolika. - Zażartował Vincent.
- Dobra ja lecę pa Vinc !
- Pa !
Poszli tak w swoje strony do domów. I Vincent znowu zdał sobię sprawę że zapomniał zapytać o najważniejszą rzecz tego wieczoru. Numer telefonu Iris.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Fazbear Family Diner Ep. V
Fazbear Family Diner Ep. V
FAZBEAR FAMILY DINER 08.06.1985r. Poniedziałek
FAZBEAR FAMILY DINER 08.06.1985r. Poniedziałek
Pierwszy dzień Pracy.
Buz wstał pierwszy i od razu poszedł do kuchni coś zjeść
Po 20 minutach Buz zjadł i poszedł obudzić Vincenta, lecz jego nie było.
W panice zaczął go szukać.
Przeszukał już cały dom gdy nagle z pod łóżka wysunął się fioletowy kosmyk włosów.
Pośpiesznie podbiegł do włosów i pociągną.
- AU ! Czego mnie ciągniesz za włosy ?! - odparł zdenerwowany Vincent - Odbiło ci ?
- A tobie co odbiło że śpisz pod łóżkiem ? - Buz zapytał ze zdziwieniem.
- Ja, sam nie wiem.
- Dawaj ubieraj się za półtora godziny mamy być w pizzerii. - odparł z zadowoleniem Buz.
- Do jakiej pizzerii ? idziemy na pizze ?
- Nie nie idziemy jeść tylko pracować.
- Pracować ?
- TAK Pracować nie pamiętasz ? - odpowiedział z zirytowaniem Buz.
- Niezbyt. No ale dobra jak już musimy to chodźmy.
Ubrali się i po jakimś czasie byli już pod Pizzerią Pana Fazbear'a
Weszli do szatni i zaczęli się przebierać gdy nagle Vincent przypomniał sobie wszystko co zdarzyło się przez ostatni tydzień.
Porozmawiali chwile o tym i poszli na parter do pokoju ANMINISTRACJA
Tam Pan Fazbear ich przywitał dał plakietki z imionami i kazał iść na miejsca pracy bo zaraz otwierają.
Drzwi otworzyły się po czym do pizzerii wparowała chmara dzieci za którymi weszli rodzice.
Vincent stał za kurtyną na scenie ubierając się w kostium żółtego królika.
Buz stał tylko lekko znudzony przy scenie aby dzieci nie dotykały żółtego misiowatego animatronika stojącego na scenie.
Po chwili Vincent musiał wyjść na scenę muzyka zaczęła grać a chłopak zakłopotany próbował się dostosować do niej udając że gra na gitarze.
W oddali zobaczył samotną ok 20 letnią dziewczynę siedzącą przy pizzy ze smutkiem.
Trochę go to zdziwiło że dorosła osoba siedzi w pizzerii dla dzieci sama.
Trochę go to zdziwiło że dorosła osoba siedzi w pizzerii dla dzieci sama.
Chciał zejść i zapytać co się stało lub chociaż pocieszyć ale niestety nie mógł.
Musiał siedzieć na scenie w głupim kostiumie i udawać że gra na gitarze
Musiał siedzieć na scenie w głupim kostiumie i udawać że gra na gitarze
Mógł mieć tylko nadzieję że spotka ją po pracy.
Tak minął cały w pizzerii.
Na pilnowaniu dzieci przez Buz'a i Wpatrywaniu się w piękną dziewczynę z łzami w oczach.
O dziwo dziewczyna przesiedziała tam cały dzień aż do godziny zamknięcia.
Gdy zamknięto pizzerię Vincent pośpiesznie pożegnał się z Buz'em i wybiegł z pizzerii w poszukiwaniu dziewczyny.
Lecz niestety zobaczył tylko jak spogląda na niego z tylnego okna taksówki.
Po chwili z pizzerii wyszedł Buz.
- Co się stało ? zapytał z zaciekawieniem Buz.
- Nie nic idę właśnie do domu - odparł lekko zawiedziony Vinc.
- Stary widziałem jak na nią patrzysz. Czy ktoś tu się zakochał ?
- Co ?! No chyba cie coś ! Idę do domu cześć ! - odrzekł Zirytowany zaistniałą sytuacją Vincent.
Buz poszedł do domu a Vincent jeszcze chwile rozmyślał o pięknej dziewczynie którą widział dziś w pracy.
Po czym również ruszył w kierunki bloku w którym mieszka.
Wszedł do mieszkania usiadł i prawie całą noc rozmyślał o pięknej nieznajomej.
sobota, 20 czerwca 2015
Fazbear Family Diner Ep. IV
Fazbear Family Diner Ep. IV
FAZBEAR FAMILY DINER 07.06.1985r. Niedziela
Niedziela. Ostatni wolny dzień przed pracą.
Vincent leży w szpitalu a Buz jak zwykle opitala się w domu.
Nagle w domu Buz'a rozległ się odgłos dzwonka do drzwi.
Zaskoczony skoczył do drzwi i otworzył je.
Buz - Vincent ! Wypuścili cie ? Tak wcześnie ? Dopiero 11:32.
Vincent - To chyba dobrze tak ? Przyszedłem po klucze do domu. Podejrzewam że je masz ?
Buz - Jasne są w kurtce weź sobie. Wejdź pogadamy.
Vincent wszedł, usiadł koło buz'a na kanapie i zaczęli rozmowę o tym co się wydarzyło dnia poprzedniego. Vincent był bardzo wdzięczny Przyjacielowi za uratowanie mu życia.
Dręczyła go myśl jak mógł by się odwdzięczyć. Wymyślił że pójdą na imprezę lecz Buz szybko obalił ten pomysł tym że jutro mają iść na pierwszy dzień pracy a gdyby śmierdzieli wódką ich szefowi by się to nie za bardzo spodobało.
Więc Vincent myślał dalej, mogli również pójść do kina lub do pizzeri cie najeść.
Ale pomysł o kinie wydał mu się po prostu zbyt gejowski, więc szybko z niego zrezygnował.
została tylko pizza. więc się spytał
Dręczyła go myśl jak mógł by się odwdzięczyć. Wymyślił że pójdą na imprezę lecz Buz szybko obalił ten pomysł tym że jutro mają iść na pierwszy dzień pracy a gdyby śmierdzieli wódką ich szefowi by się to nie za bardzo spodobało.
Więc Vincent myślał dalej, mogli również pójść do kina lub do pizzeri cie najeść.
Ale pomysł o kinie wydał mu się po prostu zbyt gejowski, więc szybko z niego zrezygnował.
została tylko pizza. więc się spytał
Vincent - Buz pójdziemy n pizze ?
Buz - Szczerze nie chcę mi się przed wczoraj objedliśmy się nią aż pozasypialiśmy
Vincent - To jak mam ci się odwdzięczyć za uratowanie życia ?
Buz - Posiedź ze mną i porozmawiaj co się wczoraj stało
Vincent trochę zakłopotany próbował przypomnieć sobie wydarzenia z tamtego felernego dnia.
Niestety bez skutku pamiętał tylko Buz'a Podbiegającego do jego łóżka szpitalnego.
Vincent - Stary nic nie pamiętam z tamtego dnia.
Buz - Jak to nic ? Nie pamiętasz zupełnie nic ?
Vincent - No nie. - odparł z zakłopotaniem.
Buz - No dobra to pooglądaj filmy w takim razie a ja zadzwonię do lekarza popytam o parę spraw.
Vincent kiwną głową na znak zgody i zaczął oglądać telewizor.
Buz wyszedł do kuchni wyjął telefon i zadzwonił pod numer szpitala w którym leżał Vincent.
BEEEP BEEEP BEEEP
Ktoś Po drugiej stronie telefonu - Halo ? szpital rejonowy w (GTRZZRZZ)
Buz - Dzień dobry mógłbym z jakimś najbliższym lekarzem ?
Ktoś Po drugiej stronie telefonu - Oczywiście już łącze.
Lekarz - Halo ?
Buz - Witam dziś rano przywiozłem chłopaka w wieku powyżej 20 lat, fioletowe włosy pamięta pan.
Lekarz - Ahh tak operowałem go. O co chodzi ? Coś z nim nie tak ?
Buz - Nie, wszystko ok tylko chciałbym się dowiedzieć co dokładnie się mu stało.
Lekarz - Oczywiście już mówię. Więc tak, Bardzo silny wstrząs mózgu, Możliwa amnezja oraz uraz psychiczny.
Buz - Uraz psychiczny ?
Lekarz - Tak, Uderzenia było tak silne że mogło uszkodzić mózg.
Buz - A na amnezje da się coś poradzić ?
Lekarz - Tak proszę mu pokazywać przedmioty które są ważną częścią jego życia.
Buz - Aha no dobra dziękuje za informacje do widzenia.
Lekarz - Do widzenia.
Buz wrócił do Vincenta i opowiedział mu to co dowiedział się od lekarza.
Po jakiejś godzinie rozmowy Buz zaproponował.
Buz - Może dziś ty zostaniesz u mnie ? Nie chciałbym żeby znów coś ci się stało.
Vincent - Buz, nie jestem małym dzieckiem dam sobie rade.
Buz - A jak nie dasz ? Znowu upadniesz i nikt nie będzie wiedział o tym ? Mogłeś umrzeć !
Vincent - No dobra ale tylko te jedną noc. kładę się spać.
Buz - Tak wcześnie ? dopiero 15:56.
Vincent - W szpitalu oka nie zmrużyłem.
Buz - No dobra idź do mnie do pokoju ja będę spał tutaj.
Vincent - Do jutra.
Gdy Vincent zasnął Buz wyszedł do sklepu po kawę.
gdy wrócił była już 16:47
Zaścielił sobie Kanapę włączył wiadomości i zasnął.
- Foxy
Fazbear Family Diner Ep III
Fazbear Family Diner Ep III
FAZBEAR FAMILY DINER 06.06.1985r. Sobota
Sobota, 2 dni do końca laby Vincenta i Buz'a
Vincent obudził się wcześnie rano, poszedł do kuchni lecz w drzwiach wywrócił się
i grzmotną głową o podłogę huk był tak przeraźliwie głośny że Buz zerwał się se snu jak uderzony patelnią.
Buz - Co się stało !?
Odpowiedzi nie usłyszał więc wstał i chciał rozejrzeć się po pomieszczeniu w poszukiwaniu źródła huku. Gdy wstał zobaczył Vincent'a leżącego na podłodze, a jego fioletowe włosy stały się czerwone on krwi w której leżał..
Buz - Cholera jasna ! Vincent ! - krzykną przerażony.
Szybko się ubrał i zadzwonił po taxi, po czym wziął Vincenta na ramię i czym prędzej wyniósł go z domu na ulicę gdzie już czekała taksówka, Położył go na tylne siedzenie i siadł koło kierowcy.
Taksówkarz - Dokąd ?
Buz - A nie widzisz ?! Do szpitala ! - krzyknął z oburzeniem.
Taksówkarz czym prędzej odpalił auto i zawiózł przyjaciół do szpitala.
Po przyjeździe do szpitala taksówkarz odparł.
Taksówkarz - 67 zł się należy.
Buz - Czy panu tylko o pieniądze chodzi ?! Nie widzisz że mój przyjaciel leży z rozwaloną głową ?!
Taksówkarz - Płacisz pan czy na policje mam podać ? - zagroził
Taksówkarz - Płacisz pan czy na policje mam podać ? - zagroził
Buz wyjął w pośpiechu portfel i dał 100 zł taksówkarzowi. Po czym jak najszybciej wyjął Vincenta z samochodu i zaniósł go do szpitala tuż przy wejściu stała pielęgniarka paląca papierosa.
Gdy zobaczyła Buz'a niosącego Vincenta z rozwaloną głową od razu wyrzuciła fajkę i pobiegła po lekarza. Po chwile lekarz przybiegł i zabrał Vincenta na blok operacyjny.
Buz siedział tak w niepokoju przy sali operacyjnej.
W końcu wyszedł lekarz.
Buz - I co z nim ? - Zniecierpliwiony zapytał.
Lekarz - Niestety nie zdołaliśmy go uratować rana była zbyt poważna. - odparł lekarz poważnie
Buz - CO ?! NIE !! To nie możliwe.
Lekarz poklepał po ramieniu Buz'a i powiedział
Lekarz - Ha ! Nabrałem cię, Nic mu nie jest. Leży w sali leć do niego !
Buz po usłyszeniu tych słów wystrzelił jak rakieta i po chwili znalazł się przy Vincent'cie
Miał on owiniętą głowę bandażami było widać tylko oczy i usta.
Buz - Nic ci nie jest Vincent ?
Vincent - Co się stało ?
Buz - Nie wiem słyszałem tylko huk i zauważyłem ze leżysz na podłodze w plamie krwi.
Vincent - Dobrze że tam byłeś. Lekarz powiedział że dzięki topie żyje.
Vincent - Dobrze że tam byłeś. Lekarz powiedział że dzięki topie żyje.
Rozmawiali tak dopóki nie przyszedł lekarz
Lekarz - No Vincent nic ci nie będzie ale musimy cie zostawić na obserwacji do niedzieli.
Vinceent - Uff dobrze że do niedzieli a nie do Poniedziałku. - odparł
Przeszli do pokoju Vincenta Było w nim tylko łóżko telewizor szafka i mała szafeczka na lampkę.
Posiedzieli do późna aż lekarz wygonił Buz'a do domu. Z powodu że Vincent musi odpocząć Po Wypadku.
Buz Wyszedł z szpitala i skierował się w stronę ulicy w drodze zadzwonił po taksówkę.
Po ok 10 minutach Przyjechała taksówka.
Posiedzieli do późna aż lekarz wygonił Buz'a do domu. Z powodu że Vincent musi odpocząć Po Wypadku.
Buz Wyszedł z szpitala i skierował się w stronę ulicy w drodze zadzwonił po taksówkę.
Po ok 10 minutach Przyjechała taksówka.
Buz - To znowu pan ?! - odparł z oburzeniem.
Taksówkarz - Wsiadasz pan czy mam odjechać ! - powiedział zdenerwowany.
Wsiadł do taksówki i pojechał do domu kłócąc się z taksówkarzem o wydarzenia które miały miejsce rano. Po dojechaniu pod dom Buz zapłacił wysiadł i poszedł do domu.
Otworzył drzwi do swojego mieszkania ale gdy już kładł się spać przypomniał sobie że nie zamkną drzwi do domu Vincenta. Poleciał jak strzała do jego domu, sprawdził czy nic nie ukradziono.
O dziwo wszystko było na swoim miejscu. Wysprzątał mu dom i poszedł do siebie gdzie zasnął.
- Foxy
Fazbear Family Diner Ep. II
Fazbear Family Diner Ep. II
FAZBEAR FAMILY DINER 05.06.1985r. Piątek
Piątek. Za 3 dni Buz i Vincent mają i do pizzeri pracować na najgłupszych stanowiskach w życiu
Buz jak zwykle wstał, zjadł śniadanie i siadł na kompa by umilić sobie czas
Vincent zrobił podobnie lecz on niestety nie grał jak nert a oglądał wiadomości.
Przypomniał sobie o melanżu z poprzedniego dnia oraz o numerze który dostał od Buz'a
wyjął więc telefon i zadzwonił do Buz'a.
BEEEEB BEEEEB BEEEEEB Ukhym HALO ?
Vincent - cześć tu Vincent ! - Odparł z radoscią.
Buz - No cześć, skąd masz mój numer ? - powiedział ze zdiwieniem
Vincent - Nie pamiętasz ? Wczoraj byliśmy na piwie ale ty zmieszałeś je z wódką no i wyszło jak wyszło - Odpowiedział z uśmiechem
Buz - Co ?! Zmieszałem piwo z wódką ? To by wszystko tłumaczyło.
Vincent - Przyjdziesz do mnie mam dobry wywar na kaca. - zażartował
Buz -Jasne ! - odpowiedział radośnie
Pogadali jeszcze chwile, po skończeniu rozmowy Buz wziął kurtkę i wyszedł do Vincenta.
W trakcie drogi spotkał Pana Fazbear'a.
Porozmawiali chwile i poszli w swoją stronę Buz zadzwonił do klatki schodowej Vincenta
pod numer 7.
BZZZZZ BZZZZZ BZZZZZ (STUK) SŁUCHAM ?
Buz - Przyszedłem po ten wywar co mówiłeś hehe
Vincent - A no tak Jasne wchodź
BRZZZYYYYDDDD
Drzwi się otworzyły a Buz powoli wchodził na 4 piętro na którym mieszkał Vincent
w połowie drogi musiał odpocząć, ponieważ schody były tak strome że bardzo ciężko się po nich wchodziło.
Po chwili odpoczynku poszedł dalej w końcu doszedł do drzwi i zapukał.
Vincent - Już już otwieram ! - wykrzyknął z za zamkniętych drzwi.
Buz - to dawaj bo łeb mnie strasznie boli. - zamarudził
Po chwili zamki zaczęły się otwierać najpierw jeden potem drugi, Buz naliczył z 6 zanim drzwi się otworzyły.
Buz - Wkońcu ! ile ty tych zamków masz? spodziewasz się Pedofila ? - zażartował
Vincent - Przezorny zawsze ubezpieczony. - Odparł
Buz - ok przejdźmy do rzeczy jak szedłem co ciebie widziałem naszego szefa. Mówił coś że kostiumowy królikowi coś się naderwało i sprężyna wystaje. Kazał mi to tobie przekazać zebyś wiedział że możesz się zadrapać. A i miałeś mi dać to coś na kaca tak ? masz to ?
Vincent - Ta znaczy nie, muszę zrobić.
Buz - O stary to zrób proszę cie głowa zaraz mi wybuchnie.
Vincent poszedł do kuchni zaczął robić wywar na kaca, w międzyczasie Buz włączył se telewizor.
Gdy Vincent zrobił wywar zadzwonił i zamówił Pizze od konkurencyjnej pizzerii.
Zaniósł wywar Buz'owi i usiadł koło niego.
Siedzieli tak z 15 min dopóki nie rozległ się dzwonek do drzwi.
Buz - Spodziewasz się gości ?
Vincent - Nie, naszego śniadania.
Po czym poszedł do drzwi wziął pizze, zapłacił i zaniósł ją do salonu, położył na stole i powiedział.
Vincent - wyłącz te wiadomości dziś siedzimy i wsuwamy cały dzień pizze. - Odparł
Buz - No dobra a masz jakieś filmy ?
Vincent wyjął z szafy w korytarzu płyty DVD zaniósł je do Buz'a
I zaczeli je przglądać wkońcu znaleźli odpowiednią i włączyli film, Tak im zleciał cały dzień na wsuwaniu pizzy i oglądanie filmów.
- Foxy
Fazbear Family Diner Ep. I
Fazbear Family Diner Ep. I
FAZBEAR FAMILY DINER 04.06.2985r Czwartek
.Następnego dnia Vincent i Buz wstali wczesną porą aby nie spóźnić się do pizzeri.
Buz zdjął kurtkę z wieszaka wyszedł z domu i powoli zmierzał do domu Vincenta.
Gdy chłopak był już przy klatce Vincenta Ten wybiegł z niej jak poparzony.
Buz - Co się stało ?
Vincent - SPÓŹNIMY SIĘ ! Jest 10 ! a o 10:30 mamy być w pizzeri !
Buz spojżał na zegarek lecz on pokazywał dopiero 9 : 00.
Buz - Spokojnie dopiero 9 : 00
Vincent - Niemożliwe wczoraj była zmiana godziny o jedną do przodu !
Buz - O cholera faktycznie jak my teraz dostaniemy się do pizzeri w tak krótkim czasie ?
Vincent -nie wiem będziemy musieli zasówać ile sił w nogach dawaj bo jest już 10:05 !
Buz - To dawaj musimy biec ile sił w nogach !
Biegli tak poprzez miasto Vincent w połowie drogi wywrócił gdy chciał przeskoczyć barierkę
stojącą mu na drodze.
Wkońcu dobiegli do pizzeri lecz byli spuźnieni 15 min
Buz - Cholera spóźniliśmy się i co teraz ? Co mu powiemy ?
Vincent - niewiem że mieliśmy problemy z dojściem, pokaże mu kolano po upadku to zrozumie.
Buz - dobra nie marnujmy czasu wchodzimy !
Buz Pociągną za klamkę lecz drzwi były zamknięte
Buz - AH ! zamknięte pewnie zamkną po tym jak minęła 10 : 30 myślał że nie przyjdziemy.
Vincent - To co idziemy na piwo ?
Buz - Z okazji stracenia pracy ?
Vincent - No trzeba gdzieś smutek zatopić tak ?
Buz - No w sumie. Ale to nie zmienia faktu że ty stawiasz
Vincent - Dobra dobra chodź już.
Ruszyli więc do baru który stał na przeciwko Pizzeri.
Gdy mieli już wchodzić do baru z daleka usłyszeli głos Pana Fazbear'a
Pan Fazbear - Ej ! Chłopaki ! Zaczekajcie !
Buz - No to pięknie teraz będzie nam prawić kazania czemu nie przyszliśmy o 10:30.
Vincent - Spokojnie może jednak nie będzie tak źle.
Po chwili Pan Fazbear dobiegł do Vincenta i Buz'a.
Z zadyszką ledwo co powiedział
Pan Fazbear - Chłopaki przepraszam że się spóźniłem.
Vincent - A my myśleliśmy że pan nam zamkną drzwi bo MY się spuźniliśmy
Buz - A czemu się pan spóźnił ?
Pan Fazbear - Zapomniałem o zmianie godziny i myślałem że jest 9 :00 ale na ratuszu była już 10 : 00 i zacząłem iść dużo szybciej a gdy was zobaczyłem zacząłem biec.
Vincent - dobra chodźmy już do pizzeri nie marnujmy czasu.
Poszli wszyscy do pizzeri Pana Fazbear'a po czym Pan Fazbear zaczął ich oprowadzać
po pozostałych zakątkach Fazbear Family Diner
jako pierwszą za cel obrali kuchnie.
Pan Fazbear - oto kuchnia moi mili nie za ładna ale tu dzieci nie będą przychodzić więc za dużo
na nią wydawać nie muszę.
Vincent - OO są ciasteczka ! mogę ?
Pan Fazbear - weź ty Buz też się poczęstuj.
Buz - Dziękuje.
Vincent - Mniam są przepyszne ! Kto je panu robi ?
Pan Fazbear - Niestety nikt. Sam muszę je robić
Buz - To czemu pan kogoś nie zatrudni ?
Pan Fazbear - Ponieważ to rodzinny przepis. Nie chcę go nikomu zdradzać
Buz - Rozumiem to kiedy pan je robi ?
Pan Fazbear - Pod wieczór gdy mechanik przychodzi do animatrona.
Vincent - to idziemy dalej czy będziemy się objadać ciastkami ?
Pan - Fazbear - No jasne że idziemy.
Poszli tak przez korytarz przeszli koło stołów po środku głównej sali aż wkońcu doszli do łazienek.
Pan Fazbear - Zzżartował
Pan Fazbear - No to tutaj Vincent przez cały dzień w pracy będziesz marzył aby przyjść.
Vincent - Czemu ?
Pan Fazbear - Bo niewolno ci wychodzić z kostiumu w godzinach pracy.
Vincent - to będę musiał pieluchy zakładać na czas pracy.
Buz nie mógł przestać się śmiać. Aż się przewrócił.
Dopóki Pan Fazbear nie powiedział
Pan Fazbear - Buz ty się nie śmiej ty też nie możesz wyjść
Buz - A ja czemu ?!
Pan Fazbear - Bo musisz pilnować żeby żaden dzieciak niczego nie popsuł.
Buz - To powód żebym nie poszedł do kibla ?!
Pan Fazbear - No niestety tak.
Kącząc tę rozmowę poszli dalej tym razem do wielkiego pokoju ze sceną.
Vincent - Nie mogliśmy się tu od razu zatrzymać ? przecież tędy przechodziliśmy.
Pan Fazbear - No w sumie tak ale wolałem wam najpierw uświadomić że nie będziecie chodzić do kibla. HAHHAA.
Buz - khe khe
Vincent - co ci Buz ? przeziębiłeś się ?
Buz - no tak jakby.
Pan Fazbear - Dobra do żeczy ty Buz będziesz stał niedaleko od sceny a ty Vincent będziesz w kostiumie tak jak to wczoraj omiawialiśmy a poza tym tu odbywać się będą wszystkie imprezy
więc dzieci będzie naprawdę dużo.
Vincent - Już się boje co się stanie jak wyjdę na scenę w tym dziwnym kostiumie.
Pan Fazbear - Ej ! To nie są dziwne kostiumy ! Ja je bardzo lubie. Dobra chodźcie pokaże wam szatnie
Zeszli stromymi schodami do piwnicy gdzie była szatnia stojąca niedaleko generatora który
zasilał całą placówkę FAZBEAR'S FAMILY DINER
Pan Fazbear Tutaj będziecie się przebierać po przyjściu do i z pracy.
Buz - A do czego ten generator ?
Vincent - Buz ! Ty debilu. Do zasilania Pizzeri.
Buz - AAA
Pan Fazbear - chodźcie do mojego bióra dam wam ciuchy.
Wszyscy poszli do bióra z napisem na drzwiach ADMINISTRACJA
Gdy weszli pan Fazbear dał im ciuchy. Po czym wyszli z pizzeri
Vincent - Pójdzie Pan z nami na piwo ?
Pan Fazbear - Ja ? Nie. Nie pije
Vincent - No trudno będziemy musieli sami wypić.
Buz - Dobra chodźmy bo robi się późno a chcę jeszcze wrócić do domu.
Poszli więc bez pożegnania z Panem Fazbear'em zostawiając go przy pizzeri
gdy doszli do baru weszli i zamówili po 3 piwa na głowę po czym zamówili taksówkę i wrócili do domu i pijani położyli się spać.
- Foxy
Fazbear Family Diner : PROLOG
Fazbear Family Diner PROLOG - By Foxy
FAZBEAR'S FAMILY DINER 03.06.1985r. Środa
Jest rok 1985 Vincent Właśnie wyszedł od fryzjera po przefarbowaniu włosów na kolor Fioletowy
z początku miał obawy aby na pewno ale gdy już się zdecydował nie żałował tej decyzji.
Vincent - Dziękuje ile płace ?
Fryzjerka - 50 zł a tak w ogóle odważny kolor
Vincent - Dziękuje i proszę oto pieniądze reszty nie trzeba
Vincent wyszedł z salonu fryzjerskiego pod nazwą Czupryna , naprawimy każdą fryzurę.
W drodze do domu zobaczył nowo otwartą pizzerie FAZBEAR'S FAMILY DINER
na drzwiach widniała kartka "Poszukiwani pracownicy"
Vincent - Hymm może się zatrudnię ? pieniądze by się przydały.
Skierował się do drzwi wejściowych pizzeri po chwili zapatrzony na budynek wpadł na przechodnia.
Vincent - Przepraszam nie zauważyłem cię.
Przechodzień - Nie szkodzi, tak w ogóle jestem Buz a ty ?
Vincent - Vincent miło mi.
Buz - Ty też idziesz do tej pizzeri ?
Vincent - Tak, pomyślałem że mógłbym się zatrudnić
Buz - To chodźmy bo ktoś nas jeszcze wyprzedzi.
Poszli tak do Fazbear's family diner rozmawiając o sobie.
Gdy podeszli do wejścia Vincent lekko się zawahał ponieważ nie lubił dzieci
ale po chwili się przekonał i razem z Buz'em weszli do budynku.
Chwile po szwendali się po budynku, ponieważ nie potrafili znaleść pokoju szefa
Po 10 minutach znaleźli dosyć dobrze ukryty pokój z napisem Administracja w którym siedział człowiek z lekką nadwagą.
Od razu domyślili się że to szef tej placówki więc podeszli do niego i powiedzieli.
Vincent - Widzieliśmy kartke z napisem Potrzebni pracownicy.
Buz - I chcielibyśmy się zatrudnić.
Siedzący człowiek - Oczywiście tego mi było trzeba. Jestem Fazbear szef tej pizzeri pozwólcie opowiem wam trochę o tym budynku. chodźcie za mną.
Pan Fazbear Wstał i razem z Buz'em i Vincentem wyszli na korytarz znajdujący się za sceną,
weszli w pierwsze drzwi znajdujące się po lewej stronie od sceny.
Na drzwiach widniał napis Części/Serwis
Po wejściu Vincent wystraszył się endoszkieletu znajdującego się przy drzwiach z wewnętrznej strony.
Pan Fazbear - Spokojnie ten nie działa zepsuł się podczas dowozu kurierem
Vincent - Ten ?! To jest tu ich więcej ?
Pan Fazbear - Tak mamy jeszcze jeden.
Buz - a poco takie coś w pizzeri ?
Pan Fazbear - To dla zabawienia dzieciaków.
Vincent - Przecież jak ja się wystraszyłem to dzieci na sam widok pouciekają.
Pan Fazbear - Co wy zgłupieliście ?! nie będą gołe mam dla nich kostiumy
Buz - Takie jakie były na logotypie ?
Pan Fazbear - Tak właśnie te.
Vincent - ale na logotypie przecież są obydwa, jeden gra na gitarze a drugi śpiewa
Pan Fazbear - no właśnie dlatego potrzebuje waz dwóch ! A tak w ogóle nie powiedzieliście jak macie na imię.
Vincent - ja jestem Vincent a to Buz. Poznaliśmy się w drodze do pizzeri
Pan Fazbear - W takim razie Vincent ty wejdziesz do kostiumu bonniego a Buz będzie stróżem
Vincent - JA ?! Czemu ja ? Nawet nie potrafię grać na gitarze
Buz - Aj Vincent nie marudź.
Pan Fazbear - Właśnie nie marudź a poza tym nie musisz grać, wystarczy że będziesz poruszał rękoma jak byś grał. Freddy będzie śpiewał.
Buz - Freddy ?
Pan Fazbear - Tak freddy. Ten drugi Misiek.
Vincent - a ile pan płaci jeśli mogę się spytać ?
Pan Fazbear - 120 $ tygodniowo. wydaje mi się że to dobra cena. Prawda ?
Buz - Jasne !
Pan Fazbear - No robi się puźno będziecie musieli się zbierać.
Vincent - Czyli mamy te prace ?
Pan Fazbear - Oczywiście. Zaczynacie za tydzień w dzień otwarcia. A i przyjdźcie jutro to pokaże wam resztę pokoi. A tym czasem uciekajcie ma przyjść mechanik do freddiego żeby wgrać mu kilka nowych piosenek.
Vincent - Do Widzenia Panie Fazbear.
Buz - Do jutra.
Vincent i Buz wyszli z budynku i skierowali się w stronę bloku mieszkalnego. Co dziwne mieszkali
jedną klatkę schodową od siebie a nigdy się nie poznali aż po dziś dzień.
Buz - Vincent jak to możliwe że mieszkaliśmy obok siebie a nigdy się nie zapoznaliśmy ?
Vincent - Też się nad tym głowie.
Buz - dobra lecę do domu bo głodny jestem. Do jutra !
Vincent - zaczekaj może jutro pójdziemy na piwo z okazji nowej pracy ?
Buz - Jasne czemu nie ale ty stawiasz ?
Vincent - Ta mam jeszcze trochę pieniędzy.
Buz - To do zobaczenia.
Vincent - No cześć.
Każdy z nich poszedł w swoją stronę Vincent po otworzeniu drzwi do domu rzucił się na kanape
i włączył wiadomości przy których zasną.
Buz za to poszedł do kuchni, zjadł coś i i położył się spać.
-Foxy
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)