czwartek, 25 czerwca 2015

Fazbear Family Diner Ep. VII

Fazbear Family Diner Ep. VII

FAZBEAR FAMILY DINER 10.06.1985r. Środa


Vincenta wczesnym rankiem obudził głos syren karetki.
Dopiero teraz zorientował się że ma nagraną wiadomość na telefonie podszedł i odsłuchał ją.

- Halo? Tu Pan Fazbear dziś naprawiono animatronika który miał nosić strój królika -odrzekł.- Od dziś przychodzisz na nocną zmianę.

Vincent był trochę zakłopotany, ponieważ pierwszy raz w życiu nie wiedział co będzie robić za dnia.
A przecież był umówiony z Iris o 18.
Teraz naprawdę żałował że nie spytał jej o numer telefonu.
Po kilku godzinach oglądania nudnych wiadomości Vinc zasnął.
Obudziło go mocne stukanie do drzwi.
Podszedł i otworzył, przed drzwiami stali dwaj policjanci.
Wyjęli broń i celowali w Vincenta.
Ten stał tak przerażony gdy jeden z nich przeszukiwał jego mieszkanie, bał się nawet zapytać o co chodzi.
Po kilku minutach skuli i zaprowadzili go do radiowozu.
Jechał tak skuty kajdankami z przerażeniem.
W końcu dojechali na komisariat.
Policjant wyjął go z samochodu i zaprowadził do małego pokoju z lustrem na jednej ścianie.
Rozkuli go i zaczęli pytać.

- Gadaj ! Czemu zabiłeś tego dzieciaka ! - Wydarł się policjant. - Mamy świadków którzy widzieli Fioletowo włosego Faceta uciekającego z miejsca zdarzenia ! Tylko ty w okolicy masz takie włosy !

- Jakiego dzieciaka ? - Wyjąkał Przerażony.

- Tego co zabiłeś. Nie udawaj debila !

- Ja nikogo nie zabiłem ! - Warknął

- W takim razie czemu się denerwujesz ?

- Nie lubię jak ktoś się na mnie wydziera.

- Zobaczymy czy będziesz taki kozak jak posiedzisz w areszcie - Powiedział lekko uśmiechając się. - Ale wracając do tematu, Czemu go zabiłeś !

- Ja nikogo nie zabiłem. - Powtórzył.

- Tylko ty byś był do czegoś takiego zdolny więc nie kłam !

- Czemu niby TYLKO JA ?!

- Wiemy o twojej chorobie. - Powiedział spokojnie i z przekonaniem Policjant.

W tym momencie Vincent przeraził się i powiedział cicho.

- Oby nie powiedzieli tego Iris. Jeśli się dowie nie będzie chciała mnie znać.

Policjant to usłyszał i szybko odpowiedział.

- Za późno już tu jest. - powiedział i poszedł po dziewczynę.

Ta usiadła na przeciwko Vincenta i zaczęła rozmowę.

- Ja ci wierze. - powiedziała ze spokojem - Nie wierze że mogłeś to być ty.

- Dzięki za to że mnie wspierasz w tej sytuacji.

- Vincent, Wiem że jesteś chory na schizofrenie. - odpowiedziała.

- J-Ja przepraszam. - Zająkną się Vincent

- Za co ? Za to że jesteś chory ? Przecież to nie twoja wina.

- Za to że ci o tym nie powiedziałem. Ale sama wiesz bałem się że nie będziesz chciała mnie znać.

- Vinc wiesz ze będziesz musiał przez jakiś czas ostać w areszcie tak ? - zapytała ostrożnie

- Niestety tak ale mam nadzieje że sprawa jak najszybciej się rozwiąże.

W tym momencie przerwał im Policjant.
Poinformował że musi już zaprowadzić Vincenta do celi.
Pożegnali się czule i Vincent poszedł za policjantem do celi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz