FAZBEAR FAMILY DINER 10.06.1985r. Środa
Vincenta wczesnym rankiem obudził głos syren karetki.
Dopiero teraz zorientował się że ma nagraną wiadomość na telefonie podszedł i odsłuchał ją.
- Halo? Tu Pan Fazbear dziś naprawiono animatronika który miał nosić strój królika -odrzekł.- Od dziś przychodzisz na nocną zmianę.
Vincent był trochę zakłopotany, ponieważ pierwszy raz w życiu nie wiedział co będzie robić za dnia.
A przecież był umówiony z Iris o 18.
Teraz naprawdę żałował że nie spytał jej o numer telefonu.
Po kilku godzinach oglądania nudnych wiadomości Vinc zasnął.
Obudziło go mocne stukanie do drzwi.
Podszedł i otworzył, przed drzwiami stali dwaj policjanci.
Wyjęli broń i celowali w Vincenta.
Ten stał tak przerażony gdy jeden z nich przeszukiwał jego mieszkanie, bał się nawet zapytać o co chodzi.
Po kilku minutach skuli i zaprowadzili go do radiowozu.
Jechał tak skuty kajdankami z przerażeniem.
W końcu dojechali na komisariat.
Policjant wyjął go z samochodu i zaprowadził do małego pokoju z lustrem na jednej ścianie.
Rozkuli go i zaczęli pytać.
- Gadaj ! Czemu zabiłeś tego dzieciaka ! - Wydarł się policjant. - Mamy świadków którzy widzieli Fioletowo włosego Faceta uciekającego z miejsca zdarzenia ! Tylko ty w okolicy masz takie włosy !
- Jakiego dzieciaka ? - Wyjąkał Przerażony.
- Tego co zabiłeś. Nie udawaj debila !
- Ja nikogo nie zabiłem ! - Warknął
- W takim razie czemu się denerwujesz ?
- Nie lubię jak ktoś się na mnie wydziera.
- Zobaczymy czy będziesz taki kozak jak posiedzisz w areszcie - Powiedział lekko uśmiechając się. - Ale wracając do tematu, Czemu go zabiłeś !
- Ja nikogo nie zabiłem. - Powtórzył.
- Tylko ty byś był do czegoś takiego zdolny więc nie kłam !
- Czemu niby TYLKO JA ?!
- Wiemy o twojej chorobie. - Powiedział spokojnie i z przekonaniem Policjant.
W tym momencie Vincent przeraził się i powiedział cicho.
- Oby nie powiedzieli tego Iris. Jeśli się dowie nie będzie chciała mnie znać.
Policjant to usłyszał i szybko odpowiedział.
- Za późno już tu jest. - powiedział i poszedł po dziewczynę.
Ta usiadła na przeciwko Vincenta i zaczęła rozmowę.
- Ja ci wierze. - powiedziała ze spokojem - Nie wierze że mogłeś to być ty.
- Dzięki za to że mnie wspierasz w tej sytuacji.
- Vincent, Wiem że jesteś chory na schizofrenie. - odpowiedziała.
- J-Ja przepraszam. - Zająkną się Vincent
- Za co ? Za to że jesteś chory ? Przecież to nie twoja wina.
- Za to że ci o tym nie powiedziałem. Ale sama wiesz bałem się że nie będziesz chciała mnie znać.
- Vinc wiesz ze będziesz musiał przez jakiś czas ostać w areszcie tak ? - zapytała ostrożnie
- Niestety tak ale mam nadzieje że sprawa jak najszybciej się rozwiąże.
W tym momencie przerwał im Policjant.
Poinformował że musi już zaprowadzić Vincenta do celi.
Pożegnali się czule i Vincent poszedł za policjantem do celi.
- Halo? Tu Pan Fazbear dziś naprawiono animatronika który miał nosić strój królika -odrzekł.- Od dziś przychodzisz na nocną zmianę.
Vincent był trochę zakłopotany, ponieważ pierwszy raz w życiu nie wiedział co będzie robić za dnia.
A przecież był umówiony z Iris o 18.
Teraz naprawdę żałował że nie spytał jej o numer telefonu.
Po kilku godzinach oglądania nudnych wiadomości Vinc zasnął.
Obudziło go mocne stukanie do drzwi.
Podszedł i otworzył, przed drzwiami stali dwaj policjanci.
Wyjęli broń i celowali w Vincenta.
Ten stał tak przerażony gdy jeden z nich przeszukiwał jego mieszkanie, bał się nawet zapytać o co chodzi.
Po kilku minutach skuli i zaprowadzili go do radiowozu.
Jechał tak skuty kajdankami z przerażeniem.
W końcu dojechali na komisariat.
Policjant wyjął go z samochodu i zaprowadził do małego pokoju z lustrem na jednej ścianie.
Rozkuli go i zaczęli pytać.
- Gadaj ! Czemu zabiłeś tego dzieciaka ! - Wydarł się policjant. - Mamy świadków którzy widzieli Fioletowo włosego Faceta uciekającego z miejsca zdarzenia ! Tylko ty w okolicy masz takie włosy !
- Jakiego dzieciaka ? - Wyjąkał Przerażony.
- Tego co zabiłeś. Nie udawaj debila !
- Ja nikogo nie zabiłem ! - Warknął
- W takim razie czemu się denerwujesz ?
- Nie lubię jak ktoś się na mnie wydziera.
- Zobaczymy czy będziesz taki kozak jak posiedzisz w areszcie - Powiedział lekko uśmiechając się. - Ale wracając do tematu, Czemu go zabiłeś !
- Ja nikogo nie zabiłem. - Powtórzył.
- Tylko ty byś był do czegoś takiego zdolny więc nie kłam !
- Czemu niby TYLKO JA ?!
- Wiemy o twojej chorobie. - Powiedział spokojnie i z przekonaniem Policjant.
W tym momencie Vincent przeraził się i powiedział cicho.
- Oby nie powiedzieli tego Iris. Jeśli się dowie nie będzie chciała mnie znać.
Policjant to usłyszał i szybko odpowiedział.
- Za późno już tu jest. - powiedział i poszedł po dziewczynę.
Ta usiadła na przeciwko Vincenta i zaczęła rozmowę.
- Ja ci wierze. - powiedziała ze spokojem - Nie wierze że mogłeś to być ty.
- Dzięki za to że mnie wspierasz w tej sytuacji.
- Vincent, Wiem że jesteś chory na schizofrenie. - odpowiedziała.
- J-Ja przepraszam. - Zająkną się Vincent
- Za co ? Za to że jesteś chory ? Przecież to nie twoja wina.
- Za to że ci o tym nie powiedziałem. Ale sama wiesz bałem się że nie będziesz chciała mnie znać.
- Vinc wiesz ze będziesz musiał przez jakiś czas ostać w areszcie tak ? - zapytała ostrożnie
- Niestety tak ale mam nadzieje że sprawa jak najszybciej się rozwiąże.
W tym momencie przerwał im Policjant.
Poinformował że musi już zaprowadzić Vincenta do celi.
Pożegnali się czule i Vincent poszedł za policjantem do celi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz