wtorek, 23 czerwca 2015

Fazbear Family Diner Ep. VI

Fazbear Family Diner Ep. VI

FAZBEAR FAMILY DINER 09.06.1985r. Wtorek



Vincent obudził się w salonie z butelką wina w ręce.
Siedział tak chwile gdy nagle usłyszał dzwonek do drzwi.

- Już idę ! - Wstał z sofy i poszedł otworzyć drzwi. - Aa to ty.

- A kogo się spodziewałeś ?

- W sumie sam nie wiem. - odparł z zakłopotaniem.

- Dawaj ubieraj się do roboty.

- Idź sam ja zaraz wyjdę. Chce chwile pobyć sam.

- Ok, nie spóźnij się.

Po tych słowach Buz wyszedł. Vincent siedział jeszcze chwilę ubierając się powoli.
Po jakiś 20 minutach wyszedł z domu.
W drodze do pracy wciąż miał przed oczami tę piękną twarz nieznajomej.
Nagle wpadł na przechodnia który całym tym zdarzeniem był tak strasznie oburzony że zaczął sie drzeć na Vincenta.
Chłopak nawet nie słyszał krzyków był tak zamyślony.
Po chwili policjant przechodzący obok włączył się do kłótni.
Vinc ukradkiem się ulotnił z miejsca zdarzenia.
Właśnie wchodził do pizzerii gdy zobaczył JĄ, Piękną dziewczynę z pizzerii.
Stanął jak wryty.
Ona popatrzyła się na niego z uśmiechem, Vincent nabrał dzięki temu pewności siebie i ruszył w stronę dziewczyny.

- Cześć. - Odparł z entuzjazmem

- Hej. To ty wczoraj za mną wybiegłeś ? - zapytała, odpychając swój kosmyk pięknych ciemno brązowych włosów. 

- T-Tak ja. - odparł lekko zakłopotany, odwracając wzrok. Lecz zdobył się na odwagę i zapytał - Słuchaj, pójdziesz dziś po pracy ze mną na kawę ?

- Jasne o której kończysz ? - Zapytała.

- Tak jak wczoraj o 18. - odparł z zadowoleniem.

- Dobra to do zobaczenia po pracy.

Vincent wszedł do pizzerii i uświadomił sobie że nie spytał dziewczyny o imię.
Ale było już za późno, musiał się ubrać w kostium królika.
Wybyła godzina otwarcia. Ponownie do pizzerii wpadło dużo dzieci z rodzicami.
Dziś był zadowolony jak nigdy i z niecierpliwieniem czekał na koniec dnia.
Wybyła godzina 18 wszyscy goście wyszli, Vincent pośpiesznie zdjął kostium żółtego królika po czym wbiegł do szatni aby ubrać swoje ciuchy.
Na schodach wpadł ma Buz'a i oboje się po nich sturlali.

- Ej ! Vinc uważaj trochę jak chodzisz ! - odparł z zdenerwowaniem podnosząc się z podłogi.

- Sorry ale się śpieszę - odpowiedział idąc do szafki z ubraniami.

- O a gdzie ? Czyżby randka ? Z tą babeczką z którą rozmawiałeś na zewnątrz ? 

- Znowu zaczynasz ? Tak z nią i nie denerwuj mnie głupimi tekstami - odparł oburzony przebierając się w czyste ciuchy.

- Ok idź. W sumie to trochę ci zazdroszczę. Ale dobra leć bo się spóźnisz.

- Dzięki. Zobaczysz ty kiedyś też się zakochasz - pocieszył Buz'a i wyszedł z pizzerii gdzie za drzwiami czekała na niego brunetka.

Przywitali się i poszli w stronę pierwszej lepszej kawiarni.
W trakcie drogi Vincent przedstawił się.

- Vincent jestem - odparł nagle.

- Iris.

- Ładnie, szczerze to nie znam osoby z takim imieniem. - Odparł

Weszli do kawiarni, siedli przy pierwszym lepszym stole i zamówili po kawie z ciastkiem.
Kelnerka prawie natychmiast przyniosła kawę.
Vincent i Iris zaczeli rozmowę z początku zaczęło się niewinnie.

- Skąd ten kolor włosów ? -zapytała nieśmiele.

- W sumie to sam nie wiem chciałem się jakoś wyróżnić. Nie wiem czy powinienem pytać ale spytam, Czemu wczoraj płakałaś ?

- No wiesz to trochę trudne dla mnie.

- W porządku nie musisz mówić.

- Powiem wole to z siebie wyrzucić. - odparła Iris

- No dobra mamy całą noc możesz opowiadać.

Zaczęli rozmowę o tym Co się stało że Iris płakała.
Gadali tak o tym z dobre 2 godziny gdy nagle Iris nie przerwała.

- Co się stało ? czemu przerwałaś ? - zapytał z zaciekawieniem

- Trochę osobista sprawa. Wiesz.

- A jasne. Nie mów jak nie chcesz.

- Dzięki. Słuchaj ja muszę spadać już.

- Czemu ? Dopiero 20:18.

- Mam pewną sprawę jutro z samego rana do zrobienia a ty chyba powinieneś iść jutro do pracy tak ? Też się musisz wyspać. - odparła z lekkim uśmiechem na twarzy

- No w sumie tak. A dałabyś się zaprosić jutro w to miejsce na kawę ?

- Jasne a tak w ogóle nie dostaliśmy naszych ciastek.

- Może jutro akurat dojdą do naszego stolika. - Zażartował Vincent.

- Dobra ja lecę pa Vinc !

- Pa !

Poszli tak w swoje strony do domów. I Vincent znowu zdał sobię sprawę że zapomniał zapytać o najważniejszą rzecz tego wieczoru. Numer telefonu Iris.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz