piątek, 26 czerwca 2015

Fazbear Family Diner Ep. VIII

Fazbear Family Diner Ep. VIII

FAZBEAR FAMILY DINER 11.06.1985r. Czwartek



Vincent siedział jeden noc w areszcie, został wypuszczony z braku poważniejszych dowodów.
Przed drzwiami stał różowo włosy chłopak.
Dopiero gdy Vincent podszedł poznał że to Buz.

- Buz ! - wykrzyczał. - Wiedziałeś że dziś mnie wypuszczą ?

- Szczerze to nie. - odparł.

Vincent zauważył że jego głos jest trochę inny. Oraz te włosy, kiedy to zrobił ?

- Ty co cie wzięło na różowe włosy ? - Zapytał z zaciekawieniem.

- A tak o sobie przefarbowałem, wiesz zakład.

- U a z kim ?

- Nieważne.

- Dobra ej masz może pożyczyć na autobus ?

- Ta - Zajrzał do portfela i dał pieniądze Vincentowi.

- Dzięki, jedziesz ze mną ?

- Nie, mam inną sprawę do załatwienia.

Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.
Vincent wsiadł do autobusu i pojechał do pizzerii.
Była ona zamknięta i otoczona przez wozy policyjne.
Niedaleko siedział Pan Fazbear.
Vinc podszedł do niego i spytał co się dokładnie stało.
Pan Fazbear wytłumaczył mu że w pizzerii zostało zamordowane dziecko w szatni.
Morderca prawdopodobnie był pracownikiem.
Tylko Pracownicy mają klucze do szatni.
Powiedział mu też że dużo świadków widziało uciekającego z pizzerii fioletowowłosego faceta, prawdopodobnie był to Vincent.
On sam zaczął wątpić w swoją niewinność,
Przecież był chory na schizofrenie.
Mógł nawet nie wiedzieć że to robi.
Po jakimś czasie skończyli rozmowę.
Vincent zostawił Pana Fazbear'a i ruszył w stronę domu.
Gdy doszedł do swojej klatki usłyszał krzyk z klatki Buz'a
Natychmiast tam pobiegł lecz niestety Vincent nie miał klucza do drzwi więc zaczął dzwonić po mieszkaniach i prosić o otworzenie drzwi.
W końcu ktoś otwarł. Vinc nie był pewien co się stało więc pobiegł na samą górę sprawdzić czy ktoś się po prostu nie przewrócił ze schodów lecz nikogo na nich nie było.

- Pozbierał się - Powiedział w myślach.

Ale krzyk się powtórzył.
Tym razem Vincent był pewien z kąt dobiega.

- Piwnica ! - wykrzyczał biegnąc na sam dół.

Zatrzymał się przed drzwiami do piwnicy.
Zastanowił się chwile włączył światło i powoli zaczął schodzić po schodach do przerażającej blokowej piwnicy.
Zaczął przeszukiwać pierwsze pokoje gdy nagle zgasło światło.

- Ehh pewnie korki, Trudno idę dalej. - odparł z lekkim lękiem.

Na końcu korytarza był pokój z lekko uchylonymi drzwiami i palącym się światłem.
Ruszył szybkim krokiem w jego stronę.
Gdy wszedł do pokoju drzwi się za nim zatrzasnęły
 Poczuł tylko mocne uderzenie w tył głowy po czym upadł i zemdlał.
Jedyne co zobaczył przed zemdleniem to Buz przywiązany do krzesła lecz z jedną różnicą.
Nie miał różowych włosów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz